Wystawa lalek Katarzyny Hołdy w Galerii Gardzienice
– Bardzo pociąga mnie rzemiosło, które wymaga perfekcji. Z drugiej strony lalka ma w sobie coś dziwnego, magicznego, co nie daje się wyjaśnić – mówi Katarzyna Hołda.
Persefona, Afrodyta, Artemida, Aborygenka, Judyta i Ania. Są tajemnicze, niezwykłe i w żadnym wypadku nie służą do zabawy. Lalki Katarzyny Hołdy możemy oglądać do 28 lutego w Galerii Gardzienice
Długa droga wiedzie od paleolitycznej Wenus do lalki Barbie. Długa, ale wcale nie tak absurdalna. – Lubię Barbie – przyznaje Katarzyna Hołda, artystka. – Nie sądzę, aby ich twórca miał tego świadomość, ale odzwierciedlają to, co w kulturze najbardziej pierwotne, czyli lalkę-kobietę. Nie zżymam się też, że wygląda jak wygląda, jest po prostu odbiciem swoich czasów.
Ania jest piękna niczym panna na wydaniu, Sarmatka ma strojne barokowe rajstopy, a Śmierć ziemistą barwę. Odzwierciedlają trzy fazy w życiu kobiety. Swoje symboliczne znaczenie ma Judyta, Persefona, Artemida, czy malutka Laleczka Miesiączkowa wtulona w brzuch Lalkarki. Lalki intrygują, kojarzą się z kobiecością, przypominają, że to ona stała u początków kultury.
Lalki Katarzyny Hołdy są zupełnie inne. Miękkie, szmaciane sylwetki są jak stworzone do magicznych rytuałów. Wszystkie są kobietami i noszą imiona biblijne czy mityczne. Kojarzą się z zabawkami, ale nimi nie są.
Szczególną trójkę stanowią Ania, Sarmatka i Śmierć.
ARTEMIDA
2013
71 CM
fot. Maciej Rukasz, Agencja BlowUp
Kora z Różami
2011
37cm (z rękami)
Persefona
2012
66cm
fot. Maciej Rukasz, Agencja BlowUp
ŹRÓDŁO: KURIER LUBELSKI